Witajcie moi mili! Tym razem zajmiemy się tematem: wypadek w pracy.
PAMIĘTAJCIE: Właściciel zakładu pracy ma 14 dni na powołanie Komisji BHP do zbadania wypadku i sporządzenia powypadkowego protokołu BHP, licząc od dnia zgłoszenia.
Wypadek w pracy: na co zwrócić uwagę przy protokole BHP?
W wielu przypadkach, w szczególności w małych zakładach pracy, ten przepis nie jest przestrzegany. Sporządzenie protokołu wydłuża się czasami do kilku tygodni, a datę wpisuje się dopiero przy podpisaniu protokołu przez poszkodowanego.
I kolejna bardzo ważna wiadomość. Zanim poszkodowany podpisze protokół powypadkowy, powinien bardzo dokładnie zapoznać się z jego treścią, w szczególności z punktami 4 i 5. Te punkty opisują przebieg wypadku według zeznania poszkodowanego. Jeżeli występują niezgodności z rzeczywistym przebiegiem wypadku, należy je niezwłocznie zgłosić Inspektorowi BHP i żądać zmiany zapisu.
PAMIĘTAJCIE: Złożenie podpisu jest równoznaczne z potwierdzeniem opisu przebiegu wypadku i jest wiążące w dalszym procedowaniu sprawy.
Opowiem Państwu o jednej z najdziwniejszych moich spraw.
Dlaczego najdziwniejszych? Już wyjaśniam… 99,9% telefonów, które odbieram na przestrzeni lat mojej pracy, jest od osób poszkodowanych w wypadkach lub ich najbliższych (w razie zgonu poszkodowanego). To logiczne, bo to poszkodowani proszą o doradztwo w dochodzeniu swoich praw wobec Towarzystwa Ubezpieczeniowego. Ale raz odebrałem telefon, który na samym początku wydał mi się bardzo dziwny. No to od początku…
Jak sprawa trafiła do mnie?
W pierwszych miesiącach 2019 roku odebrałem telefon i co usłyszałem? Dzwonił do mnie Pan Stefan, właściciel Zakładu Stolarskiego z małej miejscowości w województwie podkarpackim. Poinformował mnie, że chciałby powierzyć mi przygotowanie i poprowadzenie sprawy odszkodowawczej po wypadku jego pracownika, Pana Kazimierza, do którego doszło w stolarni. Byłem całkowicie zaskoczony. Dzwoni do mnie właściciel firmy, bo jego pracownik uległ wypadkowi. Pan Stefan pobieżnie opisał mi, na czym polegał wypadek. W Zakładzie Stolarskim pracowało trzech stolarzy i dwóch pomocników montażystów.
Jaki przebieg miało zdarzenie?
Zakład Stolarski był firmą z wieloletnią tradycją, a Pan Kazimierz pracował w nim prawie od początku jego istnienia. Był zawodowym stolarzem, a przy okazji „złotą rączką”, która pomagała mieszkańcom w naprawach różnych rzeczy. Okazało się również, że protokół powypadkowy przygotowała firma zewnętrzna wynajęta przez Pana Stefana.
Najpierw skontaktowałem się z Panem Kazimierzem, który opisał mi zdarzenie w dwóch zdaniach: „Przyszłem do pracy na godzinę 7, przebrałem się, włączyłem maszynę i zacząłem ciąć deski potrzebne na wykonanie półek na książki i obciąłem sobie palce.” To był cały opis zdarzenia według Pana Kazimierza.
Długo nie czekając, pojechałem na Podkarpacie. Najpierw odwiedziłem Pana Kazimierza, który przebywał na L4. Ponownie z nim porozmawiałem i dowiedziałem się, że utracił trzy palce lewej ręki (mały, serdeczny i środkowy), a ręką dominującą była właśnie lewa. Usłyszałem też: „Jak mi się tylko ręka zagoi, to od razu wracam do pracy, bo tam jest tyle roboty, a nie ma kto tego robić.”
Zapoznałem się z protokołem powypadkowym. Zauważyłem wpis, że podczas cięcia brakowało obudowy zabezpieczającej części robocze piły. Inne urządzenia i narzędzia też były mocno zużyte i przestarzałe.
Przyszedł czas na rozmowę z właścicielem i tu spotkało mnie wielkie, pozytywne zaskoczenie. Pan Stefan miał polisę OC i bez żadnych problemów przyjął odpowiedzialność za wypadek. Zadeklarował też, że zanim Pan Kazimierz wróci do pracy, zakupi i zamontuje nowe, sprawne urządzenia.
Jaki był udział DM LEX i finał sprawy?
Po dokonaniu formalności z dokumentacją pracę rozpoczął Dział Likwidacji Szkód. Szybka analiza dokumentów oraz oczekiwań Pana Kazimierza (były bardzo skromne, najważniejszy był dla niego powrót do pracy) zakończyła się wystosowaniem roszczenia w wysokości 165 tys. zł.
W skład roszczenia wchodziły: zadośćuczynienie, koszty leczenia i rehabilitacji, dojazdy do lekarzy i na rehabilitację, utracone dochody oraz opieka osób trzecich (na samym początku, po powrocie ze szpitala). Wzięliśmy pod uwagę kilka okoliczności: utratę palców w lewej, dominującej ręce, ograniczenie życia codziennego (niemożliwość lub spore utrudnienie w wykonywaniu podstawowych czynności), utrudnienie lub uniemożliwienie kontynuacji pracy w zawodzie stolarza, możliwość występowania bólu fantomowego oraz uraz psychiczny wynikający z nagłej utraty części ręki. W kwestii pracy Towarzystwo Ubezpieczeń miało wątpliwości, ponieważ Pan Kazimierz miał 69 lat i był już na emeryturze.
Finalnie Towarzystwo Ubezpieczeń wypłaciło Panu Kazimierzowi kwotę 152.739 zł.
Po zakończeniu rehabilitacji Pan Kazimierz wrócił do pracy, którą wykonywał z pewnymi ograniczeniami wynikającymi z niepełnosprawności. Pan Stefan dotrzymał słowa: wymienił wszystkie urządzenia na nowe, wyremontował halę produkcyjną, wymienił oświetlenie i instalację elektryczną
Na koniec ponownie apeluję:
walczcie o swoje prawa przy udziale profesjonalnych Doradców ds. Odszkodowań..
Autor: Piotr Kaczmarczyk
Partner biznesowy DM LEX sp. z o.o.
i twórca portalu Kaczmarczyk-lex.pl











