Wypadek w pracy: 14 dni na protokół BHP i historia stolarza z Podkarpacia

utworzone przez Avatar photo | 8 paź, 26 | Odszkodowania za wypadki przy pracy

Witajcie moi mili! Tym razem zajmiemy się tematem: wypadek w pracy.

PAMIĘTAJCIE: Właściciel zakładu pracy ma 14 dni na powołanie Komisji BHP do zbadania wypadku i sporządzenia powypadkowego protokołu BHP, licząc od dnia zgłoszenia.

Wypadek w pracy: na co zwrócić uwagę przy protokole BHP?

W wielu przypadkach, w szczególności w małych zakładach pracy, ten przepis nie jest przestrzegany. Sporządzenie protokołu wydłuża się czasami do kilku tygodni, a datę wpisuje się dopiero przy podpisaniu protokołu przez poszkodowanego.

I kolejna bardzo ważna wiadomość. Zanim poszkodowany podpisze protokół powypadkowy, powinien bardzo dokładnie zapoznać się z jego treścią, w szczególności z punktami 4 i 5. Te punkty opisują przebieg wypadku według zeznania poszkodowanego. Jeżeli występują niezgodności z rzeczywistym przebiegiem wypadku, należy je niezwłocznie zgłosić Inspektorowi BHP i żądać zmiany zapisu.

PAMIĘTAJCIE: Złożenie podpisu jest równoznaczne z potwierdzeniem opisu przebiegu wypadku i jest wiążące w dalszym procedowaniu sprawy.

Opowiem Państwu o jednej z najdziwniejszych moich spraw.

Dlaczego najdziwniejszych? Już wyjaśniam… 99,9% telefonów, które odbieram na przestrzeni lat mojej pracy, jest od osób poszkodowanych w wypadkach lub ich najbliższych (w razie zgonu poszkodowanego). To logiczne, bo to poszkodowani proszą o doradztwo w dochodzeniu swoich praw wobec Towarzystwa Ubezpieczeniowego. Ale raz odebrałem telefon, który na samym początku wydał mi się bardzo dziwny. No to od początku…

Jak sprawa trafiła do mnie?

W pierwszych miesiącach 2019 roku odebrałem telefon i co usłyszałem? Dzwonił do mnie Pan Stefan, właściciel Zakładu Stolarskiego z małej miejscowości w województwie podkarpackim. Poinformował mnie, że chciałby powierzyć mi przygotowanie i poprowadzenie sprawy odszkodowawczej po wypadku jego pracownika, Pana Kazimierza, do którego doszło w stolarni. Byłem całkowicie zaskoczony. Dzwoni do mnie właściciel firmy, bo jego pracownik uległ wypadkowi. Pan Stefan pobieżnie opisał mi, na czym polegał wypadek. W Zakładzie Stolarskim pracowało trzech stolarzy i dwóch pomocników montażystów.

Jaki przebieg miało zdarzenie?

Zakład Stolarski był firmą z wieloletnią tradycją, a Pan Kazimierz pracował w nim prawie od początku jego istnienia. Był zawodowym stolarzem, a przy okazji „złotą rączką”, która pomagała mieszkańcom w naprawach różnych rzeczy. Okazało się również, że protokół powypadkowy przygotowała firma zewnętrzna wynajęta przez Pana Stefana.

Najpierw skontaktowałem się z Panem Kazimierzem, który opisał mi zdarzenie w dwóch zdaniach: „Przyszłem do pracy na godzinę 7, przebrałem się, włączyłem maszynę i zacząłem ciąć deski potrzebne na wykonanie półek na książki i obciąłem sobie palce.” To był cały opis zdarzenia według Pana Kazimierza.

Długo nie czekając, pojechałem na Podkarpacie. Najpierw odwiedziłem Pana Kazimierza, który przebywał na L4. Ponownie z nim porozmawiałem i dowiedziałem się, że utracił trzy palce lewej ręki (mały, serdeczny i środkowy), a ręką dominującą była właśnie lewa. Usłyszałem też: „Jak mi się tylko ręka zagoi, to od razu wracam do pracy, bo tam jest tyle roboty, a nie ma kto tego robić.”

Zapoznałem się z protokołem powypadkowym. Zauważyłem wpis, że podczas cięcia brakowało obudowy zabezpieczającej części robocze piły. Inne urządzenia i narzędzia też były mocno zużyte i przestarzałe.

Przyszedł czas na rozmowę z właścicielem i tu spotkało mnie wielkie, pozytywne zaskoczenie. Pan Stefan miał polisę OC i bez żadnych problemów przyjął odpowiedzialność za wypadek. Zadeklarował też, że zanim Pan Kazimierz wróci do pracy, zakupi i zamontuje nowe, sprawne urządzenia.

Jaki był udział DM LEX i finał sprawy?

Po dokonaniu formalności z dokumentacją pracę rozpoczął Dział Likwidacji Szkód. Szybka analiza dokumentów oraz oczekiwań Pana Kazimierza (były bardzo skromne, najważniejszy był dla niego powrót do pracy) zakończyła się wystosowaniem roszczenia w wysokości 165 tys. zł.

W skład roszczenia wchodziły: zadośćuczynienie, koszty leczenia i rehabilitacji, dojazdy do lekarzy i na rehabilitację, utracone dochody oraz opieka osób trzecich (na samym początku, po powrocie ze szpitala). Wzięliśmy pod uwagę kilka okoliczności: utratę palców w lewej, dominującej ręce, ograniczenie życia codziennego (niemożliwość lub spore utrudnienie w wykonywaniu podstawowych czynności), utrudnienie lub uniemożliwienie kontynuacji pracy w zawodzie stolarza, możliwość występowania bólu fantomowego oraz uraz psychiczny wynikający z nagłej utraty części ręki. W kwestii pracy Towarzystwo Ubezpieczeń miało wątpliwości, ponieważ Pan Kazimierz miał 69 lat i był już na emeryturze.

Finalnie Towarzystwo Ubezpieczeń wypłaciło Panu Kazimierzowi kwotę 152.739 zł.

Po zakończeniu rehabilitacji Pan Kazimierz wrócił do pracy, którą wykonywał z pewnymi ograniczeniami wynikającymi z niepełnosprawności. Pan Stefan dotrzymał słowa: wymienił wszystkie urządzenia na nowe, wyremontował halę produkcyjną, wymienił oświetlenie i instalację elektryczną

Na koniec ponownie apeluję:
walczcie o swoje prawa przy udziale profesjonalnych Doradców ds. Odszkodowań..

Autor: Piotr Kaczmarczyk
Partner biznesowy DM LEX sp. z o.o.
i twórca portalu Kaczmarczyk-lex.pl

58 czy 82 punkty? Historia, która pokazuje, dlaczego przy świadczeniu wspierającym liczy się prawidłowa ocena codziennego funkcjonowania

58 czy 82 punkty? Historia, która pokazuje, dlaczego przy świadczeniu wspierającym liczy się prawidłowa ocena codziennego funkcjonowania

Świadczenie wspierające nie jest przyznawane za samą diagnozę, posiadany stopień niepełnosprawności czy jednostkę chorobową. Kluczowe znaczenie ma rzeczywisty poziom potrzeby wsparcia w codziennym funkcjonowaniu. Dlatego sposób przedstawienia swojej sytuacji podczas...

czytaj dalej
Zapomniani bohaterowie: Brak wyroku to nie koniec drogi. Zadośćuczynienie za śmierć bliskiego w zasadzce aparatu bezpieczeństwa

Zapomniani bohaterowie: Brak wyroku to nie koniec drogi. Zadośćuczynienie za śmierć bliskiego w zasadzce aparatu bezpieczeństwa

Zadośćuczynienie za represje PRL bez wyroku sądowego to temat, o którym wiele rodzin nie wie, że w ogóle mogą się starać. Okres 1944–1989 w historii Polski to czas, w którym dochodziło do sytuacji dziś wręcz niewyobrażalnych. Dla żołnierzy Armii Krajowej oraz innych...

czytaj dalej

Kontakt z nami

DM LEX Sp. z o.o.

Adres:
ul. Powstańców Styczniowych 3/43
62 – 510 Konin

Numer telefonu:
+48 537 900 009

E-mail:
kontakt@dmlex.pl